bubeusz@jabber.aster.pl



Widzenie czwarte
przyszłość

I w ciemności Ego spostrzegł wodospad. Krystalicznie czysta, zimna, orzeźwiająca woda lała się prosto z nieba. Dostrzegł, że wypływa ona z maleńkiej, porośniętej trawą wysepki, unoszącej się w powietrzu. Woda spadała z tajemniczego, latającego źródła pionowo w dół, rozbryzgując się o stok góry, na której stał Ego. Pełno było piany, kropel wody, wilgoci - ale była ona bardzo przyjemna, wręcz utęskniona. Dawała życie i energię, jak kąpiel w morzu w letni dzień. Towarzyszył temu huk, lecz zamiast przeszkadzać, stanowił idealne uzupełnienie sceny, był bardzo przyjemny i uspokajający.

Ego zostawił wodospad i ruszył w dół, wzdłuż potoku, jaki tworzyła spływająca woda. Spacer wzdłuż owego życiodajnego, czystego jak łza potoku dodawał energii i był bardzo miłym doświadczeniem. Ego zanurzył się w dżungli, do jakiej wpadał strumień. Była to zdrowa, soczysta i przepełniona światłem słońca dżungla. Żywe kolory, piękna, rozłożysta zieleń, kojący szum strumyka oraz świergot różnokolorowych papug i rajskich ptaków sprawiały, że miejsce wydawało się rajem. Ego nie dostrzegł żadnych, właściwych dla takich miejsc niebezpieczeństw, cieni, pająków czy węży.

Dostrzegł jednak coś innego. Na wprost, gdzieś daleko, wyłoniła się wielka piramida schodkowa. Wyglądała jak pozostałość po cywilizacji Azteków. W części przysłonięta przez dżunglę, jawiła się jako rzecz bardzo tajemnicza, starożytna i niezbadana. Rozpalony ciekawością, Ego ruszył w jej stronę, zwłaszcza, że potok, wzdłuż którego szedł, również do niej wpadał. Wpływał pod nią, jakby to było celowo zaprojektowane przez budowniczych piramidy. Ego ruszył do niej, pewien swoich kroków i decyzji: Chciał tam wejść i zobaczyć, co jest w środku. Ponieważ robiło się już ciemno, szedł z zapaloną pochodnią. Wnosił światło do środka tej prastarej budowli, złakniony odkrycia jej zasobów...